Szarik

Gatunek:

Columba livia (gołąb miejski)

Płeć:

nieznana

Wiek:

8 lat

Data znalezienia:

maj 2019

Status:

Na wolności

🌟 Cechy charakteru

CiekawskiNieśmiały

💚 Lubi

💔 Nie lubi

Opis

Zawsze byłam miłośniczką krukowatych. Są uważane za jedne z najmądrzejszych ptaków. Do gołębi miałam neutralny stosunek. Ale moja opinia na ich temat bardzo zmieniła się gdy znalazłam pierwszego gołębia w potrzebie.

Obserwowałam stado gołębi, kręcące się obok przystanku autobusowego, z którego miałam w zwyczaju wracać po szkole do domu. Wszystkie gołębie oprócz jednego, tego wyjątkowego ;), zajadały ziarna, wyrzucone przez balkon przez pewną dobrą starszą panią. Ten jeden wyjątkowy siedział samotnie w krzakach. Gołębie często siadają na trawce, szczególnie w ładne dni, ale coś intuicyjnie powiedziało mi, że ten gołąb ma jakiś problem. I rzeczywiście po zbliżeniu się do niego na dystans mniejszy niż pół metra, biedaczyna próbował uciekać, ale cały czas potykał się i wywracał. Został złapany (bardzo nieudolnie, gdyż była to moja pierwsza próba łapania ptaka) i zabrany do mojego mieszkania.

No i co teraz z nim zrobić? Nie miałam zielonego pojęcia o chorobach gołębi, nie wiedziałam kogo spytać o pomoc. Dlatego pierwszym wyborem był osiedlowy weterynarz, do którego zawsze chodziłam z moim psem. Gołąb został przez niego zbadany i weterynarz nie stwierdził żadnych złamań. Optymistyczna wiadomość? No nie do końca. Bo z gołębiem cały czas było coś nie tak, ale weterynarz nie potrafił tego zdiagnozować.

Gołąb przez następny tydzień miał problemy z utrzymaniem równowagi, wywracał się przy próbach napicia się wody lub zjedzenia ziarna, nie mówiąc już o tym, że nie był w stanie przejść dwóch kroków.

Postanowiłam działać na własną rękę i poszperałam trochę na Internecie. Bardzo użyteczną stroną, którą znalazłam było amerykańskie Palomacy. Dużo informacji na temat opieki nad znalezionym gołębiem - jakie ziarna mu podawać, jaką klatkę zapewnić, jak go leczyć. No ale pojawił się problem - w podpunkcie, mówiącym jak leczyć takiego gołębia napisane było, żeby po prostu zawieźć go do najbliższego centrum rehabilitacji ptactwa. Ale gdzie ja coś takiego znajdę w Polsce?

Wtedy znalazłam Gruszętnik, gdzie polecono mi weterynarza w Krakowie, który ma doświadczenie w zajmowaniu się dzikimi ptakami (Agata Blusiewicz w Abwet). [Aktualizacja 2026 r.: nie wiem czy Agata Blusiewicz dalej przyjmuje gołębie]

W Abwet gołąb został jeszcze raz przebadany. Nie stwierdzono żadnych złamań. Ptak mógł swobodnie latać po gabinecie. Okazało się, że gołąb ma rzęsistkowicę. Zostały podane mu leki na pasożyty, dostaliśmy dodatkowe do domu i zalecono mi, żebym przetrzymała go jeszcze przez tydzień.

Zrobiłam Szarikowi małą budkę z kartonu, wyściełaną papierem kuchennym, w której bardzo lubił się chować. Naturalnie bał się mnie, szczególnie jak za szybko wywijałam rękami, zbyt uważanie przypatrywałam się mu lub naruszałam jego przestrzeń (kartonowy domek). Ale była też w nim duża ciekawość. Gdy udawałam, że go nie widzę, robiłam coś przy komputerze lub po prostu spałam, gołąb wychodził ze swojej budki i patrzył się na mnie. Bardzo lubił gdy dawałam mu łuskany słonecznik. To naprawdę było kochane zwierzę!

Więc co tak naprawdę było nie tak z tym gołębiem? Nie wiadomo. Był u mnie przez ponad miesiąc i przez ten czas jego stan bardzo się polepszył. Gdy już wiedziałam, że jest zdrowy, przyszedł czas na pożegnanie się z nim. Został wypuszczony w tym miejscu gdzie go znalazłam. Od razu pofrunął do swojego stada.

Aktualizacja 2026 r.: Możliwe, że Szarik miał jakąś infekcję bakteryjną, wirusową lub niedobory witamin i składników mineralnych, ale tego już się nie dowiemy. Jeśli Szarik nadal żyje to ma na pewno ponad 8 lat! (a może i więcej)

Iga